Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kruche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kruche. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 grudnia 2016

Spitzbuben


Nastała chwila ciszy i spokoju, lubię to uczucie, gdy wiem, że wszystko jest na swoim miejscu i działa zgodnie z planem. Tę chwilę zaplanowałam i ciesze się, że mogę poświęcić ją teraz pisaniu posta. Może są wśród Was tam, po drugiej stronie również tacy, którzy jeszcze mają chwilę ciszy i spokoju i coś by pysznego upiekli, ale jeszcze nie wiedzą czym to miałoby być.
Może Spitzbuben?
Wyglądają uroczo, smakują delikatnie, a ich wykonanie relaksuje...przynajmniej mnie.
Spitzbuben znane również pod nazwą Linzer Augen są bardzo popularnymi ciasteczkami w okresie przedświątecznym na terenie Niemiec. Wykonuje się je z ciasta kruchego i przekłada galaretką porzeczkową lub malinową. Piecze się je krótko w niezbyt wysokiej temperaturze, dzięki czemu pozostają jaśniutkie i ładnie kontrastują z jaskrawą galaretką.
Ich nazwa w dość luźnym tłumaczeniu oznacza dosłownie „wzorowe chłopaki”, co jednak należy traktować z dużą ironią, gdyż, tak określa się również niezłych łobuzów, może dlatego, że tak szybko znikają z talerza…;D

Przy tej okazji pragnę Wam życzyć wewętrznego spokoju podczas okresu świątecznego jak i chwil pełnych ciepła i miłości z najmilszymi Wam ludźmi.

spitzbuben
spitzbuben


niedziela, 27 listopada 2016

Vanillekipferl


Vanillekipferl, to nic innego jak bardzo kruche rogaliki orzechowe z wyraźnie wyczuwalnym smakiem wanilii. Piekę je, od kiedy sięgam pamięcią zawsze w okresie jesienno – zimowym. W domu nie piekliśmy raczej pierniczków na święta, ale TE małe, kruche bialutkie cudeńka musiały być i były zawsze pochowane w puszeczkach. Pamiętam doskonale jak moja mama jeszcze w okresie wielkanocnym potrafiła wyjąć z miejsca jedynie jej znanego swoja jedna specjalna puszeczkę, w której jakimś cudem zawsze jeszcze miała kilka kruchych rogalików. Czasem nawet raczyła mnie jednym poczęstować i smakowały po tym długim okresie leżakowania również znakomicie.
Jak już wspomniałam, piekę je regularnie, a czasem nawet latem. Niestety nie potrafię tak jak moja mama myszkować wypieków, więc już drugiego dnia w puszce zostają jedynie okruszki i piękny waniliowy zapach, w którym mogłabym z uśmiechem na twarzy zatonąć.
Robią się dość szybko (nie licząc chłodzenia w lodówce) i zawsze po skonsumowaniu ostatniego zastanawiam się, dlaczego nie zrobiłam podwójnej porcji.
Jeśli ich nigdy nie jedliście- koniecznie spróbujcie, jestem pewna, że nie pożałujecie.
Przepis pochodzi ze starych zapisków, a został pozyskany od pewnej bardzo charyzmatycznej kobiety, która była zona niemieckiego młynarza i o mące oraz wypiekach wiedziała tak wiele, jak nikt inny mi znany.

rogaliki kruche
Vanillekipferl

sobota, 1 października 2016

Pumpkin pie z kajmakiem pod kremową czapą


Przy szarlotkach i plackach ze śliwkami nie może zabraknąć jesienią wypieków z dynią.
W tym roku nie mogłam się już doczekać smaku tradycyjnego pumpkin paj, gdy jednak byłam w trakcie łączenia poszczególnych składników nadzienia, uświadomiłam sobie, że zapomniałam kupić słodzone mleczko skondensowane. Czym prędzej poprosiłam córkę, aby wyskoczyła je kupić, pozostało 15 minut do zamknięcia sklepu. Jako dobre dziecko, które również chętnie by zjadło kawałek dyniowego placka pobiegła do sklepu.
Wróciła dumnie niosąc przed sobą puszkę...kajmaku :/.

Nie było już szans na wymianę, sklepy zamknięte, dynia zaczyna ciemnieć, no nic- trzeba eksperymentować.

Tak właśnie powstał przepis na niniejszy placek, trochę przez przypadek, ale to już nie pierwszy raz, gdy w historii ludzkości dochodzi do wynalezienia czegoś fajngo przez przypadek. No, ok, nie jest to może aż TAK przełomowy wynalazek, ale może ktoś z Was akurat znajdzie się w podobnej sytuacji i teraz już będzie wiedział, że z kajmakiem również wyjdzie całkiem smaczne ciacho ;).
Swoją drogą, przecież kajmak robi się przez długie gotowanie mleczka skondensowanego, więc smak nie jest wcale tak odległy.


ciasto z dynią i kajmakiem
ciasto z dynią i kajmakiem




sobota, 24 września 2016

małe szarlotki

Gdy życie daje Ci jabłka, piecz ciasta ;D.
Dostaliśmy ostatnio od naszej sąsiadki całą skrzynkę pysznych, niepryskanych jabłek. Najchętniej zjedlibyśmy wszystkie, ponieważ o TAKIE jabłka ostatnio coraz ciężej, jednak nie jesteśmy w stanie ich spałaszować, dlatego piekę szarlotki.
Przez kilka dni pojawiały się u nas ulubione szarlotki mojego męża z TEGO przepisu- dostępnego już od jakiegoś czasu na blogu jednak ciężko je było wziąć ze sobą gdziekolwiek, ponieważ troszkę się rozjeżdżały i kawałki nie wyglądały już tak apetycznie.
Przepis troszkę zmodyfikowałam i upiekłam w postaci małych tarteletek- szarlotek na wynos, teraz każdy może cieszyć się również poza domem smakiem jesieni zamkniętej w kruchym cieście.


małe szarlotki
małe szarlotki

sobota, 2 lipca 2016

tarta z truskawkami, marcepanem i bezową czapą


Przepis na szybkie ciasto na tartę Aurélie przypadł mi sowicie do gustu i obecnie jest moim No.1!
Pozwoliłam sobie tym razem odrobinkę go przerobić, może nie sam przepis, a metodę przygotowania, co pozwoliło na uzyskanie cieniutkiego i kruchutkiego spodu do tarty.

Czerwiec – miesiąc truskawek dobiegł końca, ukoronowałam więc królową owoców bezową czapą, która cudnie się prezentowała przed suszeniem,skrywając truskawkowo - marcepanowe wnętrze.
Tarta bardzo słodka, z kwaskowatymi porzeczkami mogłaby chyba nawet być jeszcze lepsza, ale mimo to niczego sobie, a przy tym jak fajnie się prezentuje :). dla fanów truskawek, bezy i marcepanu takich jak ja będzie w sam raz ;).


trata
trata

poniedziałek, 27 czerwca 2016

tarta truskawkowo- migdałowa z Créme patissiére


Ze wszystkich letnich ciast najbardziej z TĄ porą roku kojarzy mi się właśnie TA tarta. Przepis odnalazłam na blogu kulinarnym francuski Aurélie Bastian, która z ziemi niemieckiej prowadzi swój blog: franzoesischkochen.de.
Przepis wydawał się tak wspaniale prosty i zachęcający, że postanowiłam go przy pierwszej lepszej okazji przetestować. Ciasto nie wymaga chłodzenia, a mimo to jest idealnie kruche, waniliowy Créme Patissiére smakuje dokładnie tak jak pamiętam z francuskiej cukierni, połączenie klasyczne i piękne w smaku.
Polecam zwłaszcza teraz, gdy truskawki są słodkie i pełne słonecznego smaku!

tarta
tarta

sobota, 26 marca 2016

kruche pisanki kakaowe


Wiem, że niektórzy z Was wędrują dziś do kościoła z koszyczkami pełnymi smakołyków, mam wobec tego dla Was pewną propozycję, a jakby tak zamiast standardowych pisanek umieścić w koszyczku takie ciasteczkowe, kruche, kakaowe?
Malowanie pisanek nabiera w ten sposób nowego wymiaru pozostając w ramach tradycji. Tak jak dość niewygodnie rysuje się po zaokrąglonej powierzchni jajka, tak tutaj można popuścić wodze fantazji i stworzyć pisankę udekorowaną wedle własnego gustu i uznania, a z konsumowaniem TAKICH pisanek również nie ma po okresie świątecznym problemów ;).

Przepis bazuje na istniejącym już na blogu przepisie na kruche niebie skiemotylki, dokonałam niewielkiej modyfikacji, ale możecie również skorzystać ze standardowego przepisu i udekorować Wasze pisanki czekoladą i różnymi kolorowymi posypkami, dzieciaczki miałyby zajęcie podczas gdy Wy moglibyście oddać się w pełni kuchennej krzątaninie.

Przy tej słodkiej okazji pragnę życzyć Wam spokojnego okresu świątecznego, odpocznijcie sobie porządnie i cieszcie się życiem!


kruche pisanki
kruche pisanki 




poniedziałek, 11 stycznia 2016

kruche ciasto z owocami na budyniowej piance


Cześć!
Mam dziś dla Was przepis na ciacho, który od dłuższego już czasu krąży po internecie*, chyba już każdy je miał okazję spróbować...? Jest tak pyszne, że wracam do niego bardzo często, z własnej woli lub wbrew własnej woli, za intensywną namową łasuchów.

Ciasto jest idealnie kruche, pianka, doskonale lekka, a kwaskowate owoce (tym razem mrożone, niestety puszczają więcej płynu) stanowią nieodłączny punkt tej wprost bajecznej kompozycji smaków.

Wykonanie jest proste, warto je rozłożyć na dwa dni. Najlepiej by było skorzystać z owoców świeżych, jednak w trakcie obecnej pory roku, to trochę trudne, więc korzystam ze swoich słonecznych eko- zapasów. (przypomina się smak tego słonecznego lata :) ).
Przedstawiam ciasto w dwóch wariacjach: z jagodami oraz z owocami leśnymi, obie pyszne!
Możecie użyć dowolnych owoców, to ciacho się nie nudzi.

ciasto kruche z owocami


poniedziałek, 7 grudnia 2015

rożki nugatowe

Lubicie rozpływający się na języku, mocno orzechowy nugat?
Ja bardzo lubię, znacznie bardziej od smarowideł orzechowo- czekoladowych Bardzo delikatne i orzechowe są rzeczy z jego zastosowaniem.

Rogaliki, które Wam dziś prezentuję smakują jak najdelikatniejsze ciasteczka nugatowe, rozpływają się w ustach pozostawiając przyjemne wspomnienie smaku orzechów laskowych. Bardzo się kruszą, wobec czego należy się z nimi obchodzić szczególnie delikatnie.
Mi smakowały bardzo, dlatego też mam nadzieję, że i Wam zasmakują.


rożki nugatowe





składniki na około 80 rogalików:


  • 100g miękkiego masła,
  • 200g nugatu,
  • 1 jajo,
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g),
  • szczypta miałkiej soli,
  • 300g maki tortowej,
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 50g kuwertury czekoladowej+ 2 Łyżki oleju z orzechów laskowych,







sposób przygotowania:




Utrzeć masło z nugatem jak i solą na puszystą masę, dodać wciąż ucierając cukier waniliowy oraz jajo.

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia.

Do lekkiej masy maślano- nugatowej dodawać stopniowo przesianą mąkę i wymieszać.

Z otrzymanego ciasta uformować dwa wałeczki i zawinięte w folię spożywczą wstawić do lodówki na około 4 godziny.

Nagrzać piekarnik do 170°C.

Wyłożyć papierem do pieczenia 3 blaszki.

Każdy wałek podzielić na 40 części.

Z każdej porcji uformować niewielki wałeczek, który na blaszce należy wywynąć w kształt rożka.

Blaszkę z rożkami wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 10- 15 minut.

Upieczone rogaliki wyjąć na blaszce z piekarnika i pozostawić do całkowitego ostudzenia.

W czasie gdy rożki stygną można przygotować kuwerturę, w tym celu należy ją pociąć na małe kawałki i umieścić w naczyniu żaroodpornym nad parującą gorącą wodą (w kąpieli wodnej). Należy uważać, by gorąca woda nie dotykała bezpośrednio naczynia z czekoladą, a także na to, aby nie dostała się do kuwertury woda. Do roztopionej gładkiej kuwertury należy dodać olej z orzechów laskowych i dokładnie wymieszać.

Ostudzone rogaliki należy maczać w kuwerturze i odkładać na pergamin do całkowitego wyschnięcia.

Najlepiej by było umieścić rożki z polewą w lodówce na kilkanaście minut, wtedy, polewa szybko się zetnie.

Gotowe rogaliki należy układać ostrożnie w szczelnym pojemniku poprzekładane płatami papieru pergaminowego.


SMACZNEGO!


rożki nugatowe
rożki nugatowe



rożki nugatowe
rożki nugatowe



rożki nugatowe
rożki nugatowe




Przepis w większości autorstwa Ch.Teubnera oraz A. Wolter

środa, 25 listopada 2015

kruche spiralki / z czekoladą

Z miłości do słodkości prowadzę blog, lubię wszystkie torty, tarty ciasta, bułeczki, drożdżówki, muffiny, babeczki...itd. Największą jednak przyjemność czuję z konsumowania tych drobnych słodkości jakimi są wszelkie ciastka, ciasteczka, trufelki, pralinki. Uważam, że ciasteczka powinny być zawsze w domu, lubię przynajmniej mieć taką świadomość, że są i w każdej chwili mogę po jedno sięgnąć, mimo, że dbam o swoją wagę i zdrowie, uprawiam sport, gdy tylko mogę, to gdy nie ma biegania, są ciastki ;D. Zwłaszcza teraz w okresie przedświątecznym przyjmuję przyzwolenie do ich częstego pieczenia, w różnych wariacjach, tak aby móc tu i tam podarować tym, których lubię bądź cenię odrobinę radości zapakowanej w ozdobne pudełeczka.

Dziś przygotowałam kruche spiralki, według przepisu Franziski Fischer na „Streifenhörnchen”, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza: pasiasta wiewiórka, a jest odpowiednikiem naszego Burunduka syberyjskiego. Moje nie wyglądają dokładnie tak, jak autorki przepisu, ale Wasze będą już dużo ładniejsze, jestem pewna!
Jeśli Wam, tak jak i mi w pewnym momencie się odechce zawijać spiralki, możecie pociąć otrzymany płat ciasta na trójkąty i w takiej formie upiec, wyglądają dość efektownie w takiej formie.
Wyjątkowo się rozpisałam, więc już nie zanudzam i uprzedzę jedynie, że trochę zabawy z ciastem jest, ale dla efektu przecież warto.
Przepis bierze udział w akcji promocyjnej organizowanej przez wydawnictwo Egmont, mającej na celu promocję książki Pani Doroty Świątkowskiej, o TEJ książki.

kruche spiralki
kruche spiralki





składniki na około 30 sztuk:

300g mąki,
100g cukru pudru,
2 Łyżki cukru waniliowego,
skórka otarta z niewoskowanej cytryny BIO,
2 żółtka,
200 g zimnego masła,
10 czekolady min. 60%,
4 łyżeczki kakao,
1 Łyżka wody,
szczypta soli,





sposób przygotowania:

Rozpuścić czekoladę kąpieli wodnej, wsypać kakao oraz wlać wodę i dokładnie wymieszać. Odstawić.
Mąkę przesiać z cukrem pudrem, wymieszać z solą, skórką cytrynową oraz cukrem waniliowym. Zrobić wgłębienie i wrzucić posiekane masło oraz żółtka.
Zagnieść szybko kruche ciasto.
Od ciasta kruchego odebrać 80g i zagnieść z masą czekoladową.
Z obu ciast uformować dyski, zawinąć w folię spożywcza i włożyć do lodówki na 1-2 godziny.
W międzyczasie jajko podzielić na żółtko i białko.
Nagrzać piekarnik do 175°C.
Wyłożyć papierem do pieczenia 3 blaszki.
Ciasto jasne rozwałkować w prostokąt między dwoma delikatnie oprószonymi mąką płatami papieru do pieczenia na grubość 2-3 mm.
Ciemne ciasto rozwałkować w identyczny sposób co jasne.
Pociąć ciemne ciasto w centymetrowe paseczki (wg. autorki 2-3 mm, róbcie jak wolicie).
Jasne ciasto pomalować za pomocą pędzla białkiem.
Na jasnym cieście rozłożyć ciemne paski poprzecznie i za pomocą wałka lekko wgnieść. Jeśli się klei, można delikatnie oprószyć mąką.
Ciasto pociąć poprzecznie do pasków w 10 cm pasy.
Pasy pociąć zygzakowato w trójkąty, tak, by powstały trójkąty o podstawie 6 cm.
Trójkąty zwinąć od podstawy w spiralki (rogaliki).
Ułożyć na blaszce i pomalować rozmąconym żółtkiem.
Odstawić na 15 minut.
Ponownie pomalować żółtkiem i wstawić do piekarnika na 8-10 minut.
Upieczone spiralki wyjąć z piekarnika i pozwolić ostygnąć.
To już wszystko ;).


kruche spiralki
kruche spiralki



kruche spiralki



kruche spiralki
kruche spiralki



kruche spiralki
kruche spiralki



Moje wypieki. Wielki powrót






poniedziałek, 26 października 2015

kruche pajęczynki czekoladowe

Wspomniałam już, jaki mam stosunek do Halloween, nie będę się wobec tego na ten temat kolejny raz wypowiadała, jednak lubię szukać nowych rozwiązań nawiązujących do tradycji tkwiących w różnych kulturach.
Kruche pajęczynkowe ciasteczka mogą stać się kolejnym Halloweenowym urozmaiceniem, które możecie przygotować dla maluszków, dorosłym również powinny smakować :).

Nie jest to w żaden sposób wyszukany przepis, takie zwykłe kruche ciasteczka w lekko cynamonowej nutce oblane w fantazyjny sposób czekoladą, jednak tu wygląd robi większe wrażenie niż smak.

Nie wymagają dużo pracy, swoje zrobiłam dosłownie w biegu, trochę na odwal, wasze będą dużo ładniejsze!

Bazuję na moim ulubionym przepisie na ciastka kruche, z którego korzystałam m.in. przy niebieskich motylkach.

kruche ciastka



składniki na trzy blaszki ciastek o średnicy około 6cm:

  • 450g mąki pszennej,
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
  • ¼ łyżeczki miałkiej soli,
  • 226g masła w temperaturze pokojowej,
  • 200g cukru pudru,
  • 1 duże jajko w temperaturze pokojowej,
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii,
  • 0,5 łyżeczki mielonego cynamonu


składniki na pajęcznkę:
  • 300g białej kuwertury czekoladowej,
  • 200g ciemnej lub mlecznej kuwertury czekoladowej,
  • 30ml + 20ml neutralnego w smaku oleju

opcjonalnie:
  • cukrowe pajączki



sposób przygotowania ciastek:

dzień pierwszy:

Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.

Wymieszać jajko z extraktem.

Umieścić w misie miksera (najlepiej metalowej) masło i utrzeć z przesianym cukrem pudrem za pomocą miksera około 5 minut.
Ucierać aż do uzyskania białej puszystej, kremowej masy.

Dodawać do puszystej masy maślanej wciąż ucierając stopniowo mieszankę jajka i extraktu aż do uzyskania jednolitej masy.

Dorzucić mieszankę mąki z proszkiem i solą i utrzeć na obniżonych obrotach miksera tylko do połączenia składników, zeskrobać w połowie ucierania mąkę, która przywarła do ścianki miski.

Wyłożyć ciasto na oprószoną mąką stolnicę i ukształtować szybkimi ruchami dłoni jednolity dysk. Zawinąć go w folię spożywczą i umieścić w lodówce na 8 godzin.

dzień drugi:
Wyłożyć trzy blaszki papierem do pieczenia lub nieprzywieraną mata do pieczenia, włożyć do lodówki na 15 minut.

Nagrzać piekarnik do 160° C i tak też Wam polecam, choć to zależy od piekarnika i trzeba samemu wyczuć swój piekarnik, na to nie ma niestety złotej rady.

Podzielić ciasto dwie części, jedną cześć wyłożyć na blat, druga schować z powrotem do lodówki.

Wyjąć jedną blaszkę z lodówki.

Wyłożyć ciasto między dwa płaty papieru do pieczenia i rozwałkować na równą grubość około 6-7 milimetrów. Do tego celu warto użyć dwóch listewek o równej grubości (do kupienia np. w castoramie, obi, itp.). Listewki należy ułożyć po dwóch bokach ciasta i turlając po nich wałek jak po szynach uzyskując na całej długości równą grubość.

Z rozwałkowanego płatu ciasta wykrawać tyle ciastek ile wyjdzie, można wykrawacz od czasu do czasu zanurzyć w mące i porządnie strzepnąć nadmiar. Dzięki takiemu działaniu ciasto nie będzie przywierało zbyt mocno do wykrawacza i ładnie z niego wypadnie bezpośrednio na blaszkę.

Unikać dotykania wyciętych ciastek, najlepiej przekładać je bezpośrednio na blaszkę, a jeśli nie będzie to możliwe warto posłużyć się szerokim nożem lub skrobką nierdzewną.

Blaszkę z ciastkami wstawić na 15 minut do lodówki lub na 8 minut do zamrażarki. Dzięki temu zabiegowi ciastka pięknie zachowają kształt.

Skrawki ciasta zagnieść i włożyć do lodówki.

Schłodzone ciastka wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 13- 15 minut, w zależności od piekarnika. Haniela poleca przewrócenie ich na druga stronę w połowie czasu pieczenia, ale to już wasz wybór. Swoje ciastka przewracam za pomocą skrobki 2- 3 minuty przed całkowitym upieczeniem. Dzięki temu zabiegowi ciastka pozostają płaskie i nie rumienią się zbytnio od dołu. Jeżeli ciastka zaczną się zbyt mocno rumienić należy obniżyć temperaturę i wydłużyć adekwatnie czas pieczenia.

Wyjąć blaszkę z upieczonymi ciastkami z piekarnika i odstawić na 5- 7 minut do ostygnięcia, po tym czasie można przełożyć ciastka na kratownicę do całkowitego ostudzenia.

Z pozostałym ciastem postąpić w identyczny sposób.

Upieczone, wystudzone ciastka można przechowywać do 2 tygodni w szczelnym pojemniku.



dekoaracja:

Rozpuścić w kąpieli wodnej osobno białą i ciemną czekoladę.

Do rozpuszczonej czekolady białej dodać 30ml oleju i dokładnie wymieszać, do ciemnej dodać 20ml oleju i postąpić identycznie jak z białą.

Pozostawić czekolady nad parą wodną, aby nie zastygły, od czasu do czasu należny zamieszać.

Część ciemnej czekolady przełożyć do zrobionej z papieru do pieczenia tutki i ściąć minimalnie czubeczek.

Zrobić kilka zygzaków na papierze do pieczenia w celu rozgrzania nadgarstka.

Zanurzyć wierzch ciastek w rozpuszczonej białej czekoladzie i nadmiar ściągnąć za pomocą płaskiego noża.

Zanim biała czekolada całkowicie zastygnie zrobić za pomocą tutki z ciemną czekoladą spiralkę, poczynając od centralnej części ciastka. Spiralka nie musi mieć więcej niż 3 okrążenia.

Za pomocą czystej wykałaczki wykonać po kilka pociągnięć od środka do zewnątrz przecinając przy tym jednocześnie pasy białej i ciemnej czekolady. Dzięki temu, że wykonywane są pociągnięcia wykałaczką po jeszcze wilgotnej polewie powstają charakterystyczne wzory przypominające wyglądem pajęczynę.

W centrum każdej pajęczyny można umieścić po cukrowym pajączku, lub narysować go za pomocą pozostałej w tutce czekolady.

Gotowe ciastka odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce do całkowitego ostygnięcia lub na kilka chwil do lodówki.

Proporcje czekolad można oczywiście dowolnie zmieniać, jeśli chcecie uzyskać inny efekt.

Jeżeli lubicie dzieci w czekoladzie, możecie je zaprosić do wspólnej pracy, ucieszą się z uzyskanych efektów.

Za pomocą dwóch kolorów i wykałaczki można uzyskać fantastyczne efekty.

kruche ciastka




kruche ciastka


kruche


DRUKUJ PRZEPIS