Piękna
pogoda sprzyja porzeczkom, gałązki uginają się od ich
liczebności, ale na ich wykorzystanie na szczęście nie brakuje
pomysłów.
Dzisiejsza
tarta powstała spontanicznie ze składników, które aktualnie
wymagały spożycia.
Nie
mogłam się oprzeć pokusie zrobienia zdjęcia- porzeczki w blasku
zachodzącego słońca wyglądały jak maleńkie szklane
murmelki.
Spód
na tartę wykonany jest z podstawowego ciasta kruchego, a nadzienie,
to bardzo nieskomplikowany mix mascarpone oraz białej czekolady.
Wszystko byłoby dość ciężkie i przesłodzone, gdyby nie
porzeczki, które dzięki swej kwaskowatości przełamują słodycz,
tworząc zrównoważoną całość-różne faktury uprzyjemniają
dodatkowo degustację.
Kilka składników i niewiele pracy, a efekt zasłodzi na kilka godzin życie:)










