Na
niestrawności, delikatne brzuszki, jako przekąska na pierwsze w tym
roku wyprawy, lub po prostu z dżemikiem morelowym do porannej
kawusi, jak tylko chcecie, lubicie, potrzebujecie.
Przepis na te
bułeczki jest w moim najbardziej podręcznym arsenale już od
dłuższego czasu, piekę je w zasadzie bardzo regularnie, gdyż mój
mały synek na śniadanie tylko te bułeczki chce jeść. Nie lubię
suchych, nudnych ciast drożdżowych, szukałam więc długo takiego
przepisu, który będzie mi odpowiadał*. Dzięki sporej ilości
żółtek oraz masła bułeczki są mięciutkie, leciutkie, ładnie
wyrośnięte, puszyste i wprost rozpływają się w ustach, takie
właśnie jak lubię.
Ich
przygotowanie nie jest tak czasochłonne jak tradycyjnych francuskich
brioszek a smak nabrał już nie jedną osobę.
Z przepisu
otrzymacie 12 pięknie wyrośniętych bułeczek, które prawidłowo
przechowywane będę mogły was cieszyć kilka dni z rzędu swoim
smakiem.
Recepta jest
na bułeczki sauté,
ale jeśli lubicie dodajcie ulubione dodatki, robiłam je już z
rodzynkami, mrożonymi malinami, twarożkiem, kruszonką, czekoladą
i orzechami, wszystkie smakowały wybornie.
![]() | |
|

