Rabarbalove
powoli dobiega końca, więc postanowiłam uczcić te ostatnie chwile
torcikiem z jego zastosowaniem.
Znalazłam
przepis na fajnie zapowiadający się torcik na stronce
:”einfachhausgemacht”,(autorką przepisu jest Anette
Robers-Thesing)i postanowiłam go wykonać, ciekawa smaku, który zapowiadał się
bajecznie interesująco. Troszkę przystosowałam do własnych
potrzeb, uważam, że tak jest lepiej.
Z
wyglądu nie olśniewa urokiem, jednak smak nadrabia niedobory
wizualne. Torcik jest dość ciężki, krem bardzo zwarty, rabarbar
nie przytłacza marcepanu (czego się obawiałam) a oba smaki
nawzajem się uzupełniają- fajnie, ale te migdały! Uwielbiam TEN
smak.
Przyznaję,
że nie oszalałam na jego punkcie, ale odnalazłam w nim potencjał,
do którego powrócę w innej formie.






