Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

tort dacquoise jak z cukierni „Sowa”

Ciągłe zmiany są nieodłącznym elementem ludzkiego życia, albo to zaakceptujemy, albo nie, w jednym i drugim przypadku zmiany nastąpią.... niezależnie od naszej woli. Warto samemu mieć wpływ na te zmiany, aby były na naszą korzyść. Zaplanowałam zmiany w swoim życiu i potrzebowałam trochę czasu, aby dobrze zarządzić czasem i przestrzenią wprowadzając zmiany, stąd ta przerwa. To nie blog o życiu, wiem, ale po miesięcznej przerwie czuję wewnętrzne zobowiązanie usprawiedliwienia absencji, jeśli by kogokolwiek odwiedzającego czasem blog to jednak interesowało, dlaczego tak nagle przestałam umieszczać posty ;).  
Piekłam oczywiście przez cały czas, trochę więcej eksperymentowałam, doświadczeniami chętnie się w przyszłości przy jednej czy drugiej okazji podzielę.

O ten przepis zapytała Ania, chyba najbardziej cierpliwa kobieta jaką znam a przy tym łudząco podobna do Marilyn Monroe :). Jako, że torty od „Sowy” uwielbiam, na moim ślubie gościł truflowy, którego przepis „złamałam” jakiś czas temu, tym razem padło na tort dacquoise, do którego przekonał się nawet największy znany mi antyfan bezy.

Przepis zaczerpnęłam z bloga: „Kulinarne Szaleństwa Margarytki”, do którego prowadzą wszelkie przepisy na tort dacquoise.

Tort według mnie jest pyszny, bardzo, bardzo słodki, ale mimo wszystko genialny, różnorodność struktur sprawia, że chętnie wspominam go w myślach i wrócę do niego jeszcze zapewne nie raz. Jest dość łatwy w wykonaniu- kolejny raz potwierdziło się, że piękno tkwi w prostocie i niekoniecznie wygląda idealnie :). W połączeniu z gorącą kawą jest spełnieniem moich porannych pragnień!


tort dacquoise
tort dacquoise

środa, 16 grudnia 2015

pierniczki Elizy w czekoladzie


Gdy Ludwig van Beethoven skomponował w 1810 roku swoje dzieło:”Dla Elizy” zapewne miał na myśli właśnie te cudownie aromatyczne pierniczki (to żart).
Nazywane są również „Norymberskimi”, od miejsca pochodzenia przepisu. Pierniczki te są głęboko zakorzenione w Niemiecką tradycję świąteczną, wiele osób, w tym ja, nie wyobraża sobie okresu świątecznego bez tych pierniczków. Są miękkie, baaardzo aromatyczne i muszą zawierać min. 25% orzechów składzie, mogą to być zarówno migdały jak i laskowe, a nawet włoskie.
Testowałam wiele przepisów na pierniczki- Elizy, ten jest jednym z wielu, który według mnie smakuje wyjątkowo. Pierniczki z tego przepisu wychodzą zwarte, mocno aromatyczne a zastosowana polewa mleczna nadaje cudownej truflowej tekstury z wierzchu...przepyszne.
Przepis jest prosty, a składniki raczej ogólnodostępne, nawet opłatki można już bez większych problemów nabyć w marketach czy internecie, w ostateczności cienkie wafle również spełnią swoje zadanie.
Pierniczki Elizy nie muszą leżakować!


pierniczki Elizy
pierniczki Elizy

Dobrze wypieczone święta




składniki na 20 pierniczków:

  • 25g kandyzowanej skórki pomarańczowej,
  • 25g kandyzowanej skórki z citronu (cytrynowej),
  • 100g surowej masy marcepanowej,
  • 150g mielonych migdałów,
  • 150g drobnego cukru,
  • 30g mąki pszennej,
  • 10g cynamonu,
  • 10g przyprawy do piernika,
  • 1 szczypta soli,,
  • 10g kakao,
  • 4 białka,
  • ewentualnie odrobina wody,
  • 20 opłatków o średnicy 70mm,
  • 250g pełnomlecznej polewy,
  • 50g ciemnej (opcjonalnie),






sposób przygotowania:



Skórki z owoców bardzo drobno posiekać lub krótko zblendować pulsacyjnie, a następnie dokładnie wymieszać z drobno pokruszonym marcepanem.

Składniki suche wymieszać (mąka, migdały, cukier, cynamon, kakao, przyprawa, sól).

Wymieszać składniki suche z mieszanką owoców z marcepanem.

Ubić białka na pianę.

Pianę wymieszać z pozostałymi składnikami (polecam użycie robota kuchennego).

Powstała masa będzie pachnąca i klejąca.

Porozkładać opłatki na blaszkach.

Masę przełożyć do rękawa cukierniczego i wycisnąć na każdym opłatku od środka do zewnątrz po porcji ciasta pozostawiając niewielki brzeg (niewiele rosną).

Pozostawić pierniczki do wyschnięcia aż masa po dotknięciu suchym palcem nie będzie się kleić. U mnie trwało to 5 godzin, u innych zdarzało się nawet 12h. Zależy to od wilgotności powietrza w pomieszczeniu, w którym odpoczywają.

Gdy pierniczki będą gotowe należy nagrzać piekarnik do 170°C.

Do nagrzanego piekarnika wstawić blaszki z pierniczkami i piec do lekkiego zarumienienia brzegów ok. 15min. (nie piec na zapas- mogą zrobić się twarde).

Upieczone pierniczki wyjąć z piekarnika i ostudzić całkowicie.

Polewę czekoladową rozpuścić zgodnie z instrukcją na opakowaniu i polać nią każdy upieczony pierniczek.
Na ostudzoną mleczną polewę można zrobić maźnięcia z ciemnej, jeśli lubicie.

Odstawić do całkowitego stwardnienia polew.

pierniczki Elizy
pierniczki Elizy

pierniczki Elizy
pierniczki Elizy

pierniczki Elizy
pierniczki Elizy


Przechowywać w szczelnym pojemniku do 3 tygodni.


aaaaaa i jeszcze coś, przepis bierze udział w konkursie organizowanym przez "Amica", do wygrania jest m. in. piekarnik, TUTAJ nieco więcej o nowych udogodnieniach sprzętu!

środa, 7 października 2015

tarta porzeczkowa pod kokosową kołderką


Dziś w menu tarta porzeczkowa na najlepszym kruchym spodzie rodem z samej Francji (znany już z tarty limonkowej), dla przełamania kwaskowatego smaku porzeczek pyszna kokosowa kołderka- smakuje jak kokosanka. Idealna na leniwą siestę, wbrew pozorom nie jest za słodka, różnorodność konsystencji utrudnia oderwanie się od niej :).
Do wykonania nie muszą być wykorzystane koniecznie czerwone porzeczki, idealnie sprawdzą się także czarne, lub wiśnie, a także wszelkie inne kwaskowate owoce, którymi akurat dysponujecie. Tym razem niestety tylko jedno zdjęcie, a to dlatego, że była tak pyszna, że zniknęła przy jednym posiedzeniu.

tarta


składniki na słodkie ciasto na tartę (pâte sucrée):


  • 150g mąki pszennej,
  • 1/3 łyżeczki soli,
  • 3 Łyżki stołowe drobnego cukru,
  • 2 duże żółtka rozkłócone z 1 łyżeczką zimnej wody,
  • ½ łyżeczki esencji waniliowej,
  • 115g pokrojonego w kostkę zimnego masła.


składniki na nadzienie:

  • 250g czerwonych porzeczek,
  • 2 Łyżki cukru z wanilią,
  • 1 Łyżka mąki ziemniaczanej

składniki na kokosową kołderkę:

  • 4 białka,
  • 80g cukru,
  • szczypta miałkiej soli,
  • 1 Łyżka extraktu waniliowego,
  • 110g wiórków kokosowych

sposób przygotowania ciasta:

Do miski wsypać mąkę oraz sól, zrobić wgłębienie.
Do wgłębienia wsypać cukier, żółtka, esencję, wymieszać pobieżnie widelcem.
Dorzucić masło i szybko wymieszać opuszkami palców ze wszystkimi składnikami przecierając rzez dłonie.
Zagnieść gładkie ciasto, starając się jak najmniej dotykać go dłońmi i ukształtować dysk, który należy owinięty w folię spożywczą wstawić do lodówki.
Ciasto należy schładzać przez przynajmniej 30 minut.
Przygotować formę do tarty o średnicy do 23 cm(polecam z wyciąganym szklanym dnem) smarując ją cienko masłem i oprószając drobną mąką.
Jeżeli leżało dłużej niż godzinę w lodówce należy przed wałkowaniem odłożyć je na 10 minut do „odpoczęcia” w temperaturze pokojowej.
Aby rozwałkować ciasto należy je wyłożyć na oprószoną mąką stolnicę (najlepiej zimny blat marmurowy) i oprószonym mąką wałkiem rolować od środka do zewnątrz przekręcając placek o 45°, aż powstanie koło równej grubości o średnicy około 30 cm. W trakcie wałkowania unikać dotykania ciasta palcami.
Placek należy delikatnie nawinąć na oprószony wałek i odwinąć na formie do tarty.
Z nadmiaru ciasta zrobić kulkę i nią dociskać placek do dna i krawędzi formy.
Pozostawić ciasto, które wystawało poza brzeg formy, przyciąć tylko tyle, aby nie odtykało blachy do pieczenia.
Wstawić do lodówki na 15 minut.
Nagrzać piekarnik do 180°C z blacha do pieczenia na środkowym poziomie.
Ciasto wyjąć z lodówki, nakłuć wielokrotnie widelcem i wyłożyć papierem do pieczenia, obciążyć kulkami ceramicznymi, sucha fasolą, ryżem, grochem, tym czym akurat dysponujemy.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec na ślepo przez 10- 15 minut, pilnując, aby brzegi za mocno nie zbrązowiały. W razie potrzeby obniżyć temperaturę i wydłużyć czas pieczenia.
Gdy brzegi się usztywnią można ostrożnie zdjąć arkusz papieru do pieczenia z obciążeniem i wstawić ponownie spód do tarty do piekarnika.
Piec kolejne 5- 7 minut, aż brzegi zaczną odchodzić same od formy.
Wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia.


przygotowanie kokosowej kołderki (bezy):


Nagrzać piekarnik do 160°C.

Białka umieścić w misie miksera i ubijać na najniższych obrotach aż pojawią się drobne białe pęcherzyki powietrza, dosypać w międzyczasie szczyptę soli.
Gdy pęcherzyki powietrza będą już wyraźne, zwiększać stopniowo obroty i ubijać aż do osiągnięcia kremowej konsystencji.
Gdy mieszadła zaczną pozostawiać wyraźne ślady należy rozpocząć dodawanie drobnego cukru, łyżeczka po łyżeczce, cały czas ubijając.
Ubijać aż do osiągnięcia zwartej, sztywnej bezy.

Czekając aż beza się ubije można przygotować nadzienie.

Przygotowanie nadzienia:
Porzeczki umyć, odsączyć i odszypułkować, włożyć do miski i zasypać 2Łyżkami cukru oraz 1 Łyżką maki ziemniaczanej, dokładnie wymieszać.
Wyłożyć równomiernie na wierzch podpieczonej wystudzonej tarty.

Do ubitej bezy za pomocą szpatułki delikatnie wmieszać wiórki kokosowe oraz extrakt, beza zmniejszy objętość, ale to normalne.

Wyłożyć bezę kokosową za pomocą łyżki równomiernie na porzeczkach starając się pokryć je dość dokładnie.

Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 15- 20 minut, pilnując, aby beza nie zbrązowiała zbyt mocno, jeśli zacznie się to dziać należy zmniejszyć temperaturę pieczenia.

Upieczoną tarte należy pozostawić w uchylonym piekarniku do całkowitego wystudzenia.

Wyjąć bardzo delikatnie tarte z formy, pamiętając o tym, że jest niezwykle krucha. Bardzo przydatna okazuje się być tu forma do tarty z wyciąganym dnem, gdzie wystarczy ją delikatnie wypchnąć razem z dnem od dołu zdejmując jednocześnie obręcz.

Tartę należy spożyć w ciągu 2 dni.

Smacznej siesty Amigos!


Francja od kuchni - konkurs!

niedziela, 27 września 2015

Różowe makaroniki „Happy” przekładane kawową czekoladą.

przepis z mojego bloga (15.06.15)
Różowe makaroniki „Happy” przekładane kawową czekoladą.
Wielu z Was zapewne wie, makaroniki nie mają nic wspólnego z makaronem. Ich przygotowanie to cała masa drobnych niuansów, na które koniecznie należy zwrócić uwagę, aby się udały, dlatego też, do swoich pierwszych makaroników podchodziłam z ogromnym lękiem o niepowodzenie. Ponoć to ciastka, które udają się tylko elitarnym cukiernikom a ich cena w niektórych cukierniach jest kosmiczna ... ciastka według mnie nie okazały się wcale takie skomplikowane, radze sobie do dziś z ich wykonaniem pomimo iż nie używam termometru cukierniczego (na liście życzeń) ani specjalnej maty teflonowej do makaroników. Skoro nawet ja sobie radze (choć daleko im do doskonałości), to Wy sobie na pewno poradzicie ;). Nie piekę ich zbyt często ponieważ bardzo mi smakują i ciężko jest poprzestać na jednym, ale tym razem zdarzyła się wyjątkowa okazja i upiekłam je jako urodzinowy upominek dla kogoś, kto nigdy ich nie jadł, a bardzo chciał skosztować, tak więc z pełnym umaszczeniem i w odświętnym fartuszku zabrałam się za ich wykonanie* Przepis bazuje na bezie włoskiej, co wiąże się z wlewaniem gorącego syropu cukrowego do ubijanych białek, więc proszę przeczytajcie dokładnie cały wpis przed ich wykonaniem.
W skrócie: makaroniki są małymi bezikami migdałowymi przełożonymi kremem. W mojej wersji są przełożone czekoladą o kawowym aromacie, ale tylko dlatego, że jubilat jest wielkim fanem kawowej nuty oraz różowego koloru, normalnie bym się nie zdecydowała na takie połączenie, a makaroniki musiały daaaaleeeeko podróżować.
Do rzeczy!
Przepis bazuje na przepisie na makaroniki pistacjowe z : „mojprzepisna”.
makaroniki



Składniki na około 30 podwójnych makaroników:

  • 150g obranych ze skórki drobno mielonych migdałów,
  • 150g cukru pudru,
  • 60g białek w temperaturze pokojowej,
  • jeszcze raz 60 białek w temperaturze pokojowej,
  • 150g drobnego cukru,
  • 35g cukru pudru,
  • 50ml wody,
  • barwnik spożywczy w proszku (szczypta- u mnie wiśniowy)
  • opcjonalnie czarny i różowy pisak spożywczy,

Sposób przygotowania:

Poprzedniego dnia jajka dokładnie zdezynfekować i oddzielić solidnie białka od żółtek.


Kolejnego dnia doprowadzić białka do temperatury pokojowej i przetrzeć przez drobne sitko.
Podzielone na dwie miseczki po 60g odstawić.


Wyłożyć matą teflonową 3- 4 blaszki.

150g obranych ze skórki, drobno zmielonych migdałów przesiać dokładnie z 150g cukru pudru przez drobne sitko (to mój najbardziej znienawidzony etap).
Co pozostanie na sitku niestety należy odrzucić, do makaroników się nie nada i zastąpić odpowiednią ilością produktu.


Przesiane składniki umieścić w dużej misce i dokładnie wymieszać z 60g białek i niewielką szczypta barwnika spożywczego. Barwa zblednie po dodaniu bezy w kolejnym etapie.
Odstawić.

Do dokładnie umytej, odtłuszczonej i suchej misy miksera (najlepiej metalowej) wlać pozostałe 60g białek.

Usunąć dzieci i zwierzęta z kuchni!

W garnuszku o grubym dnie umieścić 50ml wody oraz 150g drobnego cukru, dokładnie przemieszać (umieścić termometr cukierniczy, jeśli nim dysponujemy) i ustawić na średniej mocy palnika.
Od tego momentu nie wolno mieszać w płynie a jedynie delikatnie potrząsać garnkiem. Brzegi garnuszka po wewnętrznej stronie można zwilżać za pomocą pędzelka zamoczonego w wodzie zapobiegając w ten sposób ewentualnej krystalizacji cukru na ściankach garnuszka doprowadzać stopniowo do osiągnięcia 118ºC*.

W czasie gdy syrop cukrowy się podgrzewa rozpocząć ubijanie małymi obrotami stopniowo je zwiększając dopiero wtedy gdy zaczną pojawiać się drobne pęcherzyki powietrza. Ubijać na sztywną pianę dodając pod koniec ubijania łyżeczka po łyżeczce przesiane 35g cukru pudru.

Syrop cukrowy po osiągnięciu pożądanej temperatury należy natychmiast zdjąć z palnika. 

Zmniejszyć obroty miksera i wlewać bardzo cienka stróżką syrop cukrowy do sztywnej upijającej się masy bezowej. Należy celować w środek masy, tak, aby syrop cukrowy nie przykleił się do ścianek misy, stygnie wtedy natychmiastowo i makaroniki raczej już nie wyjdą prawidłowo.


Po wlaniu całego syropu cukrowego zwiększyć obroty miksera i ubijać aż do całkowitego ostudzenia masy bezowej, u mnie trwało to około 5 minut.

Gotową beze włoską przełożyć w trzech rzutach do mieszanki migdałowo- białkowej bardzo delikatnie mieszając. Nie należy mieszać zbyt długo, gdyż wtedy makaroniki będą płaskie, ani za krótko, masa będzie zbyt zwarta. Docelowo masa powinna spływać gęstą jednolita strużką ze szpatułki pozostawiając wyraźny ślad.


Odpowiednio wymieszaną masę należy przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką (około 1 cm średnicy).


Masę wyciskać na blaszkę teflonową (o średnicy 3 cm)w sporych odstępach.
Po zapełnieniu całej blaszki należy nią energicznie kilkukrotnie uderzyć o stół, aby pęcherzyki powietrza wzleciały do góry. Pojawiające się pęcherzyki należy przekłuć wykałaczką.


Blaszki z makaronikami odstawić na 20- 60 minut, w tym czasie nagrzać piekarnik do 160ºC.
Makaroniki muszą przeschnąć, musi się na ich wierzchu utworzyć swoista skórka, powodująca, że po dotknięciu nie przyklejają się. Etap wysychania jest bardzo istotny, zbyt krótkie suszenie sprawi, że makaroniki wstawione do piekarnika się rozejdą, a zbyt długie, że popękają.


Gdy osiągną optymalny stan należy je umieścić na środkowym poziomie nagrzanego piekarnika.


Pozwalamy się makaronikom upiec przez około 13-15 minut, nie otwierając drzwiczek piekarnika. W razie konieczności obniżyć temperaturę, nie powinny się zarumienić.


Ja te czas zawsze spędzam zapatrzona w okienko piekarnika w oczekiwaniu na pojawienie się charakterystycznej stopki, która pojawi się tylko wtedy, gdy makaroniki zostały przygotowane w odpowiedni sposób.

Gotowe upieczone makaroniki wyjąć z piekarnika i odstawić do CAŁKOWITEGO ostygnięcia, nie ruszając ich.

Doskonały makaronik jest gładki, bez grudek, bez pęknięć, okrągły, z wyraźna uniesiona stopka cukrową, chrupiący z zewnątrz, miękki w środku.

Krem czekoladowy o kawowym aromacie:


  • 50g mlecznej czekolady,
  • 2-3 Łyżki kremówki,
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

Przygotowanie kremu czekoladowo- kawowego:

W garnuszku o grubszym dnie umieścić kremówkę i łyżeczkę kawy rozpuszczalnej, dokładnie wymieszać, dorzucić drobno posiekaną czekoladę i pozwolić jej się stopić podgrzewając na minimalnej mocy palnika aż do osiągnięcia jednolitej gładkiej konsystencji, w razie konieczności dolać kremówki.

Ostudzone makaroniki przekładać gorącą masą i składać.

Można dowolnie ozdobić za pomocą pisaków z jadalnym tuszem.


Przechowywać w szczelnym pojemniku, w lodówce do 3 dni.

Miłego rozkoszowania się klejnotami francuskiego cukiernictwa!

* Mój profesor od liternictwa by mnie pożarł żywcem za te koślawe literki- Przepraszam Panie F., był Pan dobrym nauczycielem, ale ja kiepskim uczniem!.

**Ja sprawdzam w ten sposób: syrop cukrowy osiągnie pożądaną temperaturę w momencie, gdy przejdzie „test bańki”, czyli wtedy, gdy przez drucik wygięty w kółeczko na patyczki będzie można wydmuchać bańkę.

makaroniki



makaroniki



makaroniki



makaroniki



DRUKUJ PRZEPIS