Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajmak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajmak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

tort dacquoise jak z cukierni „Sowa”

Ciągłe zmiany są nieodłącznym elementem ludzkiego życia, albo to zaakceptujemy, albo nie, w jednym i drugim przypadku zmiany nastąpią.... niezależnie od naszej woli. Warto samemu mieć wpływ na te zmiany, aby były na naszą korzyść. Zaplanowałam zmiany w swoim życiu i potrzebowałam trochę czasu, aby dobrze zarządzić czasem i przestrzenią wprowadzając zmiany, stąd ta przerwa. To nie blog o życiu, wiem, ale po miesięcznej przerwie czuję wewnętrzne zobowiązanie usprawiedliwienia absencji, jeśli by kogokolwiek odwiedzającego czasem blog to jednak interesowało, dlaczego tak nagle przestałam umieszczać posty ;).  
Piekłam oczywiście przez cały czas, trochę więcej eksperymentowałam, doświadczeniami chętnie się w przyszłości przy jednej czy drugiej okazji podzielę.

O ten przepis zapytała Ania, chyba najbardziej cierpliwa kobieta jaką znam a przy tym łudząco podobna do Marilyn Monroe :). Jako, że torty od „Sowy” uwielbiam, na moim ślubie gościł truflowy, którego przepis „złamałam” jakiś czas temu, tym razem padło na tort dacquoise, do którego przekonał się nawet największy znany mi antyfan bezy.

Przepis zaczerpnęłam z bloga: „Kulinarne Szaleństwa Margarytki”, do którego prowadzą wszelkie przepisy na tort dacquoise.

Tort według mnie jest pyszny, bardzo, bardzo słodki, ale mimo wszystko genialny, różnorodność struktur sprawia, że chętnie wspominam go w myślach i wrócę do niego jeszcze zapewne nie raz. Jest dość łatwy w wykonaniu- kolejny raz potwierdziło się, że piękno tkwi w prostocie i niekoniecznie wygląda idealnie :). W połączeniu z gorącą kawą jest spełnieniem moich porannych pragnień!


tort dacquoise
tort dacquoise

poniedziałek, 14 września 2015

a`la 3 bit bez pieczenia

przepis z mojego istniejącego bloga (10.04.15) 

Choć tym razem się nic nie piecze oraz chociaż nie przepadam za stosowaniem gotowych ciastek do ciast, to w tym przypadku użycie gotowych ciasteczek jest wymogiem. Załączam bardzo popularny przepis, który gdzieś jakoś trafił kiedyś do mnie a dostosowałam go do mojej ulubionej formy prostokątnej o wymiarach 20 x 30 cm. Przepis jest banalnie prosty, każdy sobie z nim poradzi, a efekt olśniewa i uzależnia smakiem. Ciasto powstało na życzenie Gabi, która jest jego największa fanką. Polecam szczególnie osobom, które jeszcze się boją dotknąć piekarnika lub nim nie dysponują w danym momencie.


Składniki na formę 20cm. x 30 cm.:


  • 150g. kruchych maślanych ciasteczek typu „Petitki”
(zastosowałam „Leibnitz Butterkekse”, starczyła jedna paczka)
  • 460g. masy krówkowej,
  • 1,5 szkl. mleka,
  • 2 jajka,
  • 0,5 szkl. cukru,
  • cukier waniliowy,
  • 2 Łyżki mąki pszennej,
  • 2 Łyżki mąki ziemniaczanej,
  • szczypta soli,
  • 50 g. masła w temperaturze pokojowej,
  • 300ml. śmietany kremówki,
  • ± 50 g. gorzkiej czekolady startej na tarce,
................................................................................................................

Sposób składania:


Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub folią spożywczą.

Na dno wyłożyć równą warstwę ciastek.

W garnuszku z grubym dnem podgrzać na małym ogniu masę korówkową aż stanie się półpłynna.

Rozsmarować masę równo na ciastkach i przykryć kolejna warstwą ciastek.

Przelać do garnuszka szklankę mleka i wsypać cukry oraz sól, podgrzewać do rozpuszczenia składników sypkich.
W międzyczasie pozostałe 0,5 szklanki mleka dokładnie zmiksować z mąkami oraz jajami.
Do wrzącego mleka wlać mieszankę mąk oraz ostrożnie zagotować ciągle mieszając. Bardzo ważne jest aby masa nie przywarła i się nie przypaliła.

W niektórych przepisach stosowanie jest w tym miejscu po prostu dwóch budyniów torebkowych, nigdy nie próbowałam, ale teoretycznie powinno się udać, choć wtedy całość traci na walorach smakowych.

Przykryć masę folią spożywczą, tak aby się stykała z powierzchnią budyniu i odstawić do całkowitego wystudzenia.
W mikserze utrzeć masło na białą puszysta masę i dodawać łyżka po łyżce ostudzony budyń. Całość dokładnie zmiksować.

Krem maślano- budyniowy wyłożyć równą warstwą na warstwę z ciasteczek i przykryć kolejną warstwą ciasteczek.

Całość przykryć szczelnie folia i wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc.

Kolejnego dnia ubić bitą śmietanę na sztywno i wyłożyć równą warstwą na ciasto, przy pomocy widelca można wykonać na bitej śmietanie wzory wg. upodobania.

Całość posypać startą czekoladą.

Ciasto należy przechowywać w lodówce do max. 3 dni, choć 2 dnia smakuje najlepiej.









DRUKUJ PRZEPIS