Doszła
do mnie niedawno przepyszna, pachnąca przesyłka od bardzo miłej
bloggerki- Danusi, prowadzącej smakowity blog.
Rozsmakowując
się w mięciutkim nugacie z chrupiącymi prażonymi migdałami
zerkałam na załączoną kartkę przedstawiającą cykadę na
gałązce lawendy, poczułam się tak błogo i cudownie, myślami
przeteleportowałam się pod kwitnące migdałowce i powróciła mi
chęć do działania.
Dziękuję
Danusiu! Twój nugat mnie uleczył :).
Mam
obecnie o wiele mniej czasu na pieczenie i blogowanie niż wcześniej,
ale nie zamierzam rezygnować, nie pozwolę, by blog umarł, za wiele
sprawia mi on przyjemności, będę się starała w miarę możliwości
kontynuować jego prowadzenie.
Przedstawiam
dziś przepis na dość popularny już sernik- Oreo, napisałabym
chętnie, że jest dla miłośników tych niezwykle chrupiących
ciasteczek, lecz napisać nie mogę, gdyż w niczym poza kolorem nie
przypomina tych ciasteczek.
Jest
smaczny, kremowy, z każdym dniem lepszy, ostatniego był dla mnie
najpyszniejszy, pierwszego z kolei mi wcale nie smakował. Tak to
jest z niektórymi wypiekami, dopiero jak poleżą- nabierają
niezwykłych smaków.
Wykonanie
jest proste i nawet stosunkowo szybkie, nie licząc już pieczenia,
studzenia i chłodzenia, nieodłączna warstwa śmietankowa łączy
całość i szczerze odradzam rezygnowanie z niej.
Przepis
nie pochodzi z żadnego konkretnego źródła, jest kompilacją
zebranych przepisów z własnym doświadczeniem.
Przeczytajcie
proszę przepis od A do Z zanim zaczniecie się zabierać za jego
przygotowanie.
A
![]() |
| sernik z oreo |
