środa, 1 lutego 2017

Stollenkonfekt


Witam Was szanowni miłośnicy pysznego jedzenia po dłuższej przerwie w 2017 roku! Niby tylko zmiana kalendarza na ścianie, ale jednak gdzieś tam przyświeca myśl, że nadszedł nowy rok, nowe możliwości, nowe nadzieje…nowe siły, tak jakby to w poprzednim wszystko nie było równie możliwe, a jednak- jest jakoś inaczej, jakoś lepiej.
Kolejny przykład siły nastawienia ludzkiego umysłu…

...koniec wstępu.

Dziś przepis na Stollenkonfekt, jest to mała, ekspresowa wersja bardzo popularnych na terenie Niemiec Stollenów. Stolleny są słodkimi chlebkami drożdżowymi bogato naszpikowanymi różnorodnymi suszonymi owocami, orzechami, makiem lub marcepanem. Najczęściej spożywane są w okresie świąt bożego narodzenia, choć dostępne są przez cały rok.
Osobiście bardzo lubię stolleny, w szczególności te marcepanowe.

Dzisiejszy przepis jest raczej ekspresową wariacją popularnych stollenów i choć w składzie nie zawierają nawet drożdży, to w smaku są dość podobne. Są tak jak ich duże oryginały po upieczeniu bogato polewane masłem i obtaczane w cukrze pudrze, co daje im bardzo charakterystyczną konsystencję.

Stollenów jest wiele rodzajów i wariacji, moje mini- stollen zawierają w składzie quark (bardzo drobno mielony twaróg), migdały oraz suszone morele.

Wykonanie jest niezwykle proste i co bardzo mi się podobało, niezwykle szybkie. Do przepisu powrócę zapewne jeszcze wielokrotnie zamieniając składniki… wersja z marcepanem dziś będzie mi się prawdopodobnie śniła, a jutro będzie się piekła.

Przepis pozyskałam z jakiejś gazety niemieckiej, niestety nie zapisałam sobie z której, troszeczkę przepis zmieniłam.



stollenkonfekt
stollenkonfekt

piątek, 30 grudnia 2016

spekulatius

Okres przesytu świątecznego dobiega powolnego końca. Puszki z ciastkami zaczynają pokazywać swoje dawno niewidziane denko, wybór pyszności do herbatki staje się coraz mniejszy a wciąż w powietrzu czuć nutkę tajemniczości i wciąż na zewnątrz zimno, a w domowych kącikach tak przytulnie, ciepło i miło.
Grudzień pachnie dla mnie jak ciasteczka spekulatius, jednoznacznie w grudniu smakują najlepiej, choć przez cały rok pysznie, to właśnie grudzień jest dla mnie miesiącem spekulatius.

Te pachnące rozgrzewającymi przyprawami kruche ciasteczka pochodzą z Królestwa Niderlandów, ich charakterystyczną cechą jest ich interesujący kształt uzyskiwany przez odciskanie wzorów ze specjalnie żłobionych drewnianych oraz metalowych form. Pierwotnie zastosowane wzory miały przedstawiać scenki z życia świętego Mikołaja, z czasem jednak zaczęły pojawiać się także inne elementy jak np.: młyny, egzotyczne zwierzęta, roślinność.

Charakterystycznymi przyprawami używanymi przy wypiekaniu spekulatius są: cynamon, kardamon oraz goździki. Obecnie istnieje wiele wariacji pierwotnego przepisu, mój jest jedną z nich. Próbowałam już przepisów z zastosowaniem marcepanu oraz mielonych migdałów, jednak dopiero ten poniżej uważam za zadowalający, ze względu na utrzymywanie wzorów i kształtów na powierzchni ciastek, walory smakowe w wersji z marcepanem były jednak większe.

Przepis, który Wam podaję jest sprawdzony pod kątem utrzymywania filigranowych wzorów na powierzchni ciastek i najlepszy pod względem kruchej konsystencji, jaki dotąd udało mi się uzyskać.

Na formę troszkę musiałam poczekać jednak nie żałuję, gdyż teraz mogę spożywać swoje ulubione grudniowe ciasteczka bez dodatkowego spożywania gratisów z całej tablicy Mendelejewa.

Forma prezentuje się także sama w sobie bardzo ładnie i może stanowić niebagatelną dekorację także nowoczesnej kuchni.

speculatioos
spekulatius

sobota, 24 grudnia 2016

Spitzbuben


Nastała chwila ciszy i spokoju, lubię to uczucie, gdy wiem, że wszystko jest na swoim miejscu i działa zgodnie z planem. Tę chwilę zaplanowałam i ciesze się, że mogę poświęcić ją teraz pisaniu posta. Może są wśród Was tam, po drugiej stronie również tacy, którzy jeszcze mają chwilę ciszy i spokoju i coś by pysznego upiekli, ale jeszcze nie wiedzą czym to miałoby być.
Może Spitzbuben?
Wyglądają uroczo, smakują delikatnie, a ich wykonanie relaksuje...przynajmniej mnie.
Spitzbuben znane również pod nazwą Linzer Augen są bardzo popularnymi ciasteczkami w okresie przedświątecznym na terenie Niemiec. Wykonuje się je z ciasta kruchego i przekłada galaretką porzeczkową lub malinową. Piecze się je krótko w niezbyt wysokiej temperaturze, dzięki czemu pozostają jaśniutkie i ładnie kontrastują z jaskrawą galaretką.
Ich nazwa w dość luźnym tłumaczeniu oznacza dosłownie „wzorowe chłopaki”, co jednak należy traktować z dużą ironią, gdyż, tak określa się również niezłych łobuzów, może dlatego, że tak szybko znikają z talerza…;D

Przy tej okazji pragnę Wam życzyć wewętrznego spokoju podczas okresu świątecznego jak i chwil pełnych ciepła i miłości z najmilszymi Wam ludźmi.

spitzbuben
spitzbuben


niedziela, 18 grudnia 2016

orzechowe trójkąty- Nussecken


Jeżeli lubicie smak prażonych orzechów w karmelu na kruchym spodzie, to ten wypiek okaże się dla Was strzałem w 10-kę. Całość jest pieczona w dużej blaszce a po ostudzeniu kojona ostrym nożem na dowolnej wielkości trójkąty. Wykonanie jest proste, choć należy uważać na gorącą masę karmelową, co przecież jest w kuchni oczywiste.
Wypiek bardzo popularny na terenie Niemiec, dostępny przez cały rok w piekarniach.
Możecie pokryć je częściowo lub w całości polewą czekoladową, zależnie od tego, jak lubicie.
U mnie trójkąty w różnych rozmiarach, ze względu na małych i dużych smakoszy. Może nie prezentują się tak elegancko, jak inne typowo świąteczne ciasteczka, jednak smakują obłędnie i ciężko się od nich oderwać.
Dzięki kochanemu Mikołajowi (;*) prezentuję je Wam na bardzo choinkowym talerzu.



orzechowe trójkąty
nussecken

środa, 14 grudnia 2016

Marcepanowe (migdałowe) ELIZY


O mojej słabości do eliz nie muszę chyba pisać już ani słowa. W zeszłym roku byliśmy na Weinachtsmarkcie w Norymberdze i miałam okazję przekonać się, jak powinny smakować prawdziwe Elizy, według tej pamięci kubków smakowych sporządziłam również następujący przepis. Oryginalne Elizy migdałowe pokrywa jedynie cienka warstwa lukru oraz obrane migdały. W tym roku jest to mój  przepis na elizy No.1 :) Polecam serdecznie do przetestowania, uważam, że przepis bardzo na to zasługuje i nie będziecie zawiedzeni.

ELIZY marcepanowe
ELIZY marcepanowe


sobota, 3 grudnia 2016

Husarenkrapfen

W szybkim tłumaczeniu na język polski są to :”husarskie pączki”. Przepis na te małe, okrągłe, kruche, orzechowe ciasteczka z galaretką porzeczkową pochodzi kolejny raz z moich własnych prarodzinnych zbiorów. Pozyskany został tak jak przepis na Vanillekipferl od żony niemieckiego młynarza około ćwierć wieku temu (fajnie brzmi ;D ). Husarenkrapfen pieczone są regularnie w niemieckich kuchniach w okresie przedświątecznym, gdzie tradycja rodzinnego pieczenia ciastek i ciasteczek przetrwała do dziś. Właśnie podczas jednego takiego wspólnego pieczenia ciasteczek narodziła się moja wielka miłość do pieczenia, gdy jako mała dziewczynka bardzo niezdarnie nakładałam galaretkę porzeczkową dwoma łyżeczkami do zrobionych końcem drewnianej łychy zagłębień w cieście. Z całą tą galaretką jeszcze dziś trochę zabawy jest i oficjalnie przyznałam dzieciom, że te dzisiejsze „Husarekrapfen” to najbrzydsze ciasteczka, jakie wyszły z mojego piekarnika od dawna, jednak zniknęły tak szybko, że chyba walory smakowe nie pozostawiły wiele do życzenia, uznajcie to za najlepszą rekomendację.Spotkać je można także pod nazwą „Engelsaugen” (oczy anioła)....no cóż, niech będzie, co husaria ma z nimi wspólnego niestety również pozostaje tajemnicą.

Husarenkrapfen
Husarenkrapfen

niedziela, 27 listopada 2016

Vanillekipferl


Vanillekipferl, to nic innego jak bardzo kruche rogaliki orzechowe z wyraźnie wyczuwalnym smakiem wanilii. Piekę je, od kiedy sięgam pamięcią zawsze w okresie jesienno – zimowym. W domu nie piekliśmy raczej pierniczków na święta, ale TE małe, kruche bialutkie cudeńka musiały być i były zawsze pochowane w puszeczkach. Pamiętam doskonale jak moja mama jeszcze w okresie wielkanocnym potrafiła wyjąć z miejsca jedynie jej znanego swoja jedna specjalna puszeczkę, w której jakimś cudem zawsze jeszcze miała kilka kruchych rogalików. Czasem nawet raczyła mnie jednym poczęstować i smakowały po tym długim okresie leżakowania również znakomicie.
Jak już wspomniałam, piekę je regularnie, a czasem nawet latem. Niestety nie potrafię tak jak moja mama myszkować wypieków, więc już drugiego dnia w puszce zostają jedynie okruszki i piękny waniliowy zapach, w którym mogłabym z uśmiechem na twarzy zatonąć.
Robią się dość szybko (nie licząc chłodzenia w lodówce) i zawsze po skonsumowaniu ostatniego zastanawiam się, dlaczego nie zrobiłam podwójnej porcji.
Jeśli ich nigdy nie jedliście- koniecznie spróbujcie, jestem pewna, że nie pożałujecie.
Przepis pochodzi ze starych zapisków, a został pozyskany od pewnej bardzo charyzmatycznej kobiety, która była zona niemieckiego młynarza i o mące oraz wypiekach wiedziała tak wiele, jak nikt inny mi znany.

rogaliki kruche
Vanillekipferl

DRUKUJ PRZEPIS